Po tygodniu dopieszczania moja panda ma już LPG i zapodałem jej wizytę u mechanika... co zrobione:
- rozrząd, oleje, wszystkie filtry
- wymienione hamulce z tyłu
- wymienione łączniki stabilizatora
- wymieniony wahacz z przodu
- geometria
- przerobiłem pod siebie klatkę z tyłu tak aby fotel szło cofnąć na maxa do tyłu a oparcie można trochę rozłożyć.
Wczoraj wybrałem się pandzią w 500 kilometrową podróż do Częstochowy i Zabrza.
Myślałem, że po 50km w tym aucie moje plecy i nogi będą się czuły tak jak po bitwie Warszawskiej ale o dziwo nic... Siedzi się ciasnawo ale fotel jest wygodny, ani za twardy ani za miękki. Zdziwko mnie także wzięło na zakrętach trzyma się drogi jak moja była avangarda E320 - byłem w szoku.
Nie słychać w ogóle silnika w kabinie, nie mam pojęcia jak oni to zrobili ale dopiero przy 80km/h robi się głośno od powietrza które szumi wkoło kabiny, biegi trzeba zmieniać na wyczucie bo obrotomierza też nie ma

Co nie powala... przy małych wzniesieniach trzeba redukować i to ostro... wyprzedzanie tira to nie lada wezwanie trzeba mieć z 2km wolnego przed sobą

A teraz jeszcze przyjemności... spalanie LPG na 100km wyniosło u mnie 6.5l przy jeździe dość dynamicznej, tam gdzie można i ze 130km/h się pojawiło. Co daje 18.20zł - 23% VAT / 100km
Jadąc rowerem drożej by mnie to wyszło
